|
Nezzu Łusi Aga Pe Akwarelka Aischa-nee-chan Abygail |
De Revolutionibus orbium coelestium ... w której yaqi siedzi wieczorem na łóżku obejrzawszy Californication, i potrzebuje terapii. albo czegoś. "tak mocno (...), że dusi [go] w klatce piersiowej". spojrzałem po lewo, i w zeszłym roku były całe cztery notki, a w tym już minimum sześć, jeśli tę skończę. i może pod sylwestra podsumowawcza wejdzie, bo mam cytat taki że już dziś mnie świerzbi żeby napisać. ale się opanuję, bo muszę umieć nad sobą panować, chociaż w takiej kapacytancji. jak chodzi o rzeczy których mi się chce, to chce mi się być Tam zamiast Tu. ponadto chce mi się rocka. chce mi się, przepraszam, ponakurwiać po garach, chce mi się coś rozpierdolić, chce mi się poodjebywać pod sceną. łabądź płynie po powierzchni stawu z taką gracją, ale pod taflą wody płetwami miele zdrowo. i tak dalej. [to jest metafora oznaczająca że żeby być dobrze mellow i soft-spoken trzeba mieć od czasu do czasu kocioł w głowie też] dobry koncert rockowy by to załatwił. może nawet inny koncert by to załatwił. ale jestem taki śpiący. czasami bardzo chce mi się coś napisać, czy tu, czy komuś, czy Komuś, ale słów brak. to jest trochę panika, że ja, który całe życie jaram się słowami, któremu słowa są zabawką i poduszką, i echem, i mocną pornografią i pacierzem, nagle stracę słowa i nie będę w stanie powiedzieć co powiedzieć bym chciał. [gdzieś w tym jest kawałek cytatu z Kazika, ale chyba uszły ze mnie cytaty z Kazika...] co jest właściwie notka? w tej chwili czuję że notka to mój list do samego siebie, nie na przyszłość, bo patrzeć na stare wprost nie mogę, rażony tym jak w ogóle kompletnie kurwa nie dojrzewam emocjonalnie, tylko tu i teraz, list którego nie mogę napisać choćbym chciał, a gdybym mógł to nie wiedziałbym gdzie wysłać. chyba do bravo... czy co się dzis czyta w miejsce bravo? wszyscy których mógłbym spytać awansowali do cosmo. "She don't lie she don't lie she don't lie! Cocaine." === problemy ze sobą do rozwikłania: - sny o rockowej sławie - kiedy pora się poddać? - jakie mam uczucia względem tańca? - co zrobić z tą pieprzoną keratyną na mózgowiu i trzewioczaszce żeby móc na siebie w lustrze patrzeć? - lemury czy krety gwiazdonose? - usiąść w końcu do 3k-słownego eseju... that is all. ps. a nie, nie all. miałem jeszcze jedno zdanie do dodania. które brzmi: "mniam, chardonnay". teraz all. 2008-12-02 03:00:48 skomentuj (6) いつのまにか。。。 Stanisław Barańczak, 'Alba lodówkowa' Jestem jak ta lodówka Ty jesteś jak magnes Tak przyciągasz, że jestem gotów Sunąć dokąd tylko zapragniesz Lepszy niż medium wzrokiem Przesuwające łyżeczkę Bo przedmiot Twej magii - przyznajmy - Jest jednak cięższy troszeczkę Jak ta lodówka jestem Mruczący, niewydarzony Zadrapany w transporcie Z mnie widocznej na szczęście strony Niepewny po co jeszcze Potrzebny Ci stary rupieć Ale nadal zdolny co chwila Na Twój widok z podziwu słupieć Jestem jak ta lodówka - Zaczyna to już brzmieć nudnie - W ramiona drzwiczek Cię brałbym O świecie, o zmierzchu, w południe. Może to i przeciwne Naturze, że ciężkie i duże Graty, chcą brać Cię w objęcia - Ale nie mojej naturze. Mój pomruk od czasu do czasu Kiedy śpisz jeszcze na dranem Daje Ci pewność, że poza Ogólnym zdezelowaniem Lodówka jest wciąż sześcianem Zamkniętej na przestrzał bieli Któremu nic bez twej wiedzy Do górnej półki nie strzeli A że w środku zimno? To pozór. Możesz wierzyć, bo całe lata. Mam po sufit tych sztucznych chłodów. I nic - nawet najlżejszy katar Może z zewnątrz szczelna niepamięć Kloc co nigdy o niczym nie wie Ale w środku mam tort ze świeczkami (Upieczony - przyznaje - przez Ciebie) === z dedykacją. 2008-10-13 18:46:02 skomentuj (1) notka o notkach słowem wstępu, nie lubię tej pory, i nie byłoby mnie tu gdybym miał cokolwiek do powiedzenia w tej materii. jak można wywnioskować z poprzedniego zdania, nie mam. coś mają w sobie te wakacje, że cyklicznie zapominam jak się śpi, co ma oczywiste skutki negatywne, jak na przykład gówniany self-esteem (chociaż; przyczyna czy skutek?), albo ból mięśni (jakich znowu mięśni?) ramion i brzucha, po testach terapii Bzikowej. terapia Bzikowa polega na, cytat, 'pompkach do blackoutu'. terapia Bzikowa ma tę cudowną właściwość (fajnie byłoby wiedzieć wcześniej), że działa tylko wtedy jak się nie ma ramion jak zapałki. generalnie chodzi o to żeby głowa poddała się wcześniej niż ręce, w przeciwnym wypadku efekt jest odwrotny do zamierzonego. cóż, nauka na błędach... zrażony, poprosiłem mać o sprokurowanie remediów chemicznych (posiadam gdyż bardzo głęboką, niewzruszoną wiarę w siłę współczesnej farmacji); mać jednak troskliwie załatwiła coś z melisą, podczas gdy ja wolałbym chyba coś na kształt chloroformu. mam obiekcje do czegoś co 'uspokaja', bo nie rozumiem jak to działa. nie o to mi chodzi żeby nie myśleć o tym przez co nie mogę spać, ewentualnie o to żeby łatwiej było mi to przyjąć i zaakceptować; chodzi mi o to żeby nie myśleć w ogóle. nie podoba mi się koncepcja tej psychorepresyjności (neologizm)... wolałbym być znokautowanym. wobec czego postanawiam sprawdzić czy nie uda mi się dojść do poziomu umożliwiającego zemdlenie od nadmiaru pompek. to również może mieć nieoczekiwane skutki uboczne... a w międzyczasie, kiedy już nie mogę spać, udaje mi się czasem pewne rzeczy wyzenować. wyzenowałem mianowicie powód, dla którego powinienem pisać więcej notek, co też może pomóc na niespanie. w żadnej mierze nie jest to rewelacja, ale powszechnie wiadomo że najciemniej jest pod latarnią. czy coś w ten deseń. chodzi generalnie o to, żeby nie być samemu w swojej głowie; moim najgorszym wrogiem jest echo, którym odbijają mi się między uszami moje własne myśli. nie wiem czy wynika to z nieliczności myśli, czy z nadmiernej przestrzeni między uszami, ale tak to jest. mówię do siebie, i nikt mi nie odpowiada, na co ja mówię więcej, krzyczę, wołam, i nic w tym dziwnego (dziwnym nie jest) że odstrasza to Morfeusza. do dupy kompletnie było dotychczasowe do fenomenu podejście - czekać na ochrypnięcie (mało efektywne w czasie, niesatysfakcjonujące, zostawia uczucie niemocy), napierdalać w poduszkę (matuś się budzi, niepokoi, jest smutna, pozostaje uczucie szkodliwości społecznej), robić pompki, brzuszki albo uchi na balkonie (jak w paragrafie pierwszym). należy zamiast tego wstać, zanotować myśli na kartce (Bogu dzięki jeśli rano przeczytam 'malinoski jest chuj'), a jeśli są cenzuralne, to na blogu. tyle słowem koncepcji... to jest pierwsza próba jej zastosowania. nie wiem czy przyniesie jakikolwiek skutek; jedno co czuję że da na pewno, to odpędzi "l'esprit d'escalier", który się ze mnie śmieje w pas. (to chyba nie tak?) a jeśli macie jakieś dobre sugestie dla Na Zawsze Waszego Jaka, to Jak wita z otwartymi ramionami, bo ma już tego, delikatnie mówiąc, po dziurki w nosie. :) co Wy robicie w takich sytuacjach? === listening: Queen - The Platinum Collection watching: właśnie skończyłem The Crow Road, na podst. kapitalnej książki niepowtarzalnego Iaina Banksa, polecam reading: rereading Sandman eating: jogurty, pizze na spółkę, chciałbym w końcu płatki z mlekiem ale wciąż zapominam... drinking: herbata z płatkami wiśni, żebrane Nestea, woda niegdyś-gazowana w 1,5l butelkach, soki za 4zł za 0,3l w jazza === ps. czy tylko mnie się wydaje że te tematy debat na stronie głównej blog.pl są chujowe jak barszcz...? aż mi się chce czasem głos zabrać z poczucia obywatelskiego aktywizmu, ale zazwyczaj rzyć się filcuje jak spojrzeć bliżej... 2008-08-10 05:49:25 skomentuj (13) yaqi'ego notka z okazji oryginalnej myśli [yaqi wie że myśl jest oryginalna, bo google nie zwraca sensownych wyników na okoliczność] wymyśliłem ostatnio pod prysznicem coś takiego. nazwę to "testem szczoteczki do zębów". polega on na zadaniu sobie jednego pytania, i zanotowaniu swojej odruchowej reakcji. co ważne, nie chodzi o odpowiedź faktualną, ale o odczucie czy też pierwszą reakcję, czy też co nam się wydaje. wynik testu szczoteczki do zębów jest dość subiektywny i każdy powinien wziąć poprawkę na to co o sobie wie sam, i o swoim stosunku do obiektu jak i narzędzi badania. pytanie sformułowane jest następująco: 1. CZY BYł(a)BYś W STANIE UżYĆ JEJ(jego) SZCZOTECZKI DO ZęBóW? w odniesieniu do dowolnie wybranej osoby. poprawka musi być brana na względną wagę przykładaną do jamy ustnej (ew. fiksacje oralne?), poziom wiedzy na temat higieny tegoż obszaru, czy ogólne przywiązanie do koncepcji własności i użytkownictwa... test ten jest w podobnym duchu jak znany być może niektórym sposób na odkochanie, tak zwany 'imaginalno-fekalny'. pozwala on wstępnie wysondować uczucia do obiektu badania w sposób dość raczej przybliżony, ale miarodajny bo oparty na instynkcie raczej niż rozumie. bazuje on (dziękuję za pomoc w konsultacjach Sojowemu) na twierdzeniu że względem osób na których nam zależy najbardziej, nie zwracamy uwagi na pierdóły. lub też, jak śpiewał Kazik, "Jeśli kochasz więcej to boisz się mniej". Czytelniku! pomyśl, wysonduj, i odpowiedz sobie sam! [co do oryginalności, niestety, nie mogę zapatentować, bo test szczoteczki do zębów jest już stosowany w materiałoznawstwie, apparently. jakkolwiek w zmienionej formie...] 2008-05-04 22:21:07 skomentuj (3) 世界にこんいちは。 みなさん、こんいちは! このブロウの中でにほんごで書くことができるので、これから全部のノトを日本語でかくつもりてす。 みなさんは、大変だとわかる。すみません。これでも、読んでください。よろしくおねがいします。 2008-03-06 01:38:34 skomentuj (6) |
|